Auto Market Truck, nr 13/2011 (844)
z dnia 2011-04-01
Uwaga na kradzione!
Maszyny budowlane, rolnicze i pojazdy ciężarowe
Wielu gospodarzom policja ostatnio odebrała ciągniki, wielu firmom maszyny budowlane, bo pochodziły z kradzieży. W Wielkiej Brytanii nasila się fala kradzieży takiego sprzętu, który jest "upłynniany" potem m.in. do Polski.
Dla pprzykładu, rolnik kupuje za granicą, za pośrednictwem ogłoszenia internetowego, używany ciągnik o wartości 200 tys. zł. Na połowę tej wartości dostaje dotację unijną, na drugą połowę bierze kredyt, na który zastawia gospodarstwo. Po jakimś czasie pojawia się u niego policja i rekwiruje ciągnik, który wcześniej został skradziony w Anglii. Rolnik nie ma ciągnika, musi natychmiast oddać 100 tys. zł dotacji i spłacić 100 tys. zł kredytu.
Plaga kradzieży w Wielkiej Brytanii
Takie sytuacje się zdarzają, także w przypadku nabywców maszyn budowlanych lub pojazdów ciężarowych, które wcześniej zostały skradzione lub utracone przez prawowitych właścicieli. W Wielkiej Brytanii ostatnio panuje wręcz plaga kradzieży sprzętu budowlanego i rolniczego, który trafia potem do obrotu na Starym Kontynencie. Wiele koparkoładowarek, podnośników teleskopowych, ciągników rolniczych, minikoparek, które są oferowane za pośrednictwem ogłoszeń internetowych, to sprzęt wcześniej zagrabiony.
Brytyjska policja odzyskuje mniej niż 5 procent kradzionych maszyn budowlanych i rolniczych. Niemniej znajduje takie, także za granicą, w tym w Polsce! Złodzieje z Liverpoolu znaleźli nabywców w Polsce na dwie ładowarki Volvo, o łącznej wartości około 600 tys. euro. Maszyny zostały odebrane przez policję. Ta transakcja to drobiazg w porównaniu ze sprzętem, jaki odzyskała policja z Hampshire - 62 maszyny, o łącznej wartości 2,4 mln euro! Wśród nich głównie podnośniki teleskopowe, które są popularne na placach budowy. Każdy o wartości około 36 tys. euro. Trafiły z Wielkiej Brytanii m.in. do krajów europejskich.
Gang rozbity
Złodzieje są namierzani w Wielkiej Brytanii i w innych krajach, także w Polsce. Funkcjonariusze CBŚ i mazowieckiej komendy rozbili niedawno zorganizowaną grupę przestępczą zajmującą się kradzieżami sprzętu budowlanego oraz samochodów z Anglii, Niemiec i Francji. Na podstawie podrobionych dokumentów wprowadzali je do obrotu w Polsce. Zatrzymano 10 osób, mieszkańców Radomia i okolic. Grozi im kara do 10 lat więzienia.
Wszyscy to mieszkańcy Radomia i okolic. Policjanci znaleźli i zabezpieczyli sprzęt budowlany znanych firm oraz samochody o łącznej wartości ponad 3 mln zł.
Kupujemy nieroztropnie
Jak twierdzi Maciej Galica, z firmy Europejski Rejestr Pojazdów, która sprawdza legalność i pochodzenie pojazdów, maszyn budowlanych oraz urządzeń rolniczych z Europy Zachodniej, Środkowej i Ameryki Północnej, zwykle nabywcy w Polsce łatwowiernie podchodzą do ofert internetowych i nie starają się sprawdzić legalności pochodzenia sprzętu wystawionego do sprzedaży.
- Z naszych usług korzystają głównie firmy leasingowe, urzędy celne, policja, natomiast pojedynczy nabywcy czy komisy rzadko - powiedział nam M. Galica. - A jesteśmy jedyną firmą w Polsce, zajmująca się identyfikowaniem pojazdów i maszyn oraz potwierdzaniem ich danych rejestracyjnych.
Można zlecić sprawdzenie
Jak odbywa się sprawdzanie sprzętu, który ktoś chce kupić za granicą?
We wniosku do ERP o sprawdzenie pojazdu podaje się kraj, gdzie znajduje się przedmiot potencjalnej transakcji, markę, typ, VIN (nr nadwozia), barwę nadwozia, rok produkcji, aktualny nr rejestracyjny, określa się lokalizację pojazdu, poddaje dres e-oferty oraz dostarcza kopię dowodu rejestracyjnego stwierdzającego rejestrację pojazdu za granicą. Firma nie tylko potwierdza czy pojazd pochodzi z kradzieży, przywłaszczenia lub nabycia w drodze oszustwa, lecz także weryfikuje jego dane rejestracyjne w państwie, z którego jest sprowadzane do Polski.
- Bywa, że fałszerze przeszczepiają numery ze zniszczonego pojazdu do innego - przypomniał M. Galica. - Ale przy sprawdzaniu legalności takie "klony" też czasem są ujawniane, gdy na przykład kolor pojazdu się nie zgadza. Najlepiej, gdy nasze sprawdzenie idzie w parze ze sprawdzeniem u autoryzowanego przedstawiciela danej marki, w zakresie kompletacji fabrycznej pojazdu. W Anglii wiele maszyn budowlanych jest rejestrowanych, tak jak samochody, więc w ich przypadku trzeba poprosić sprzedającego o kopię dowodu rejestracyjnego. W przypadku maszyn, które nie są rejestrowane, należy zażądać kopii dokumentu CE. Bywa, że i takie dokumenty są fałszowane i nabywca raczej nie w stanie tego rozpoznać, bo metody fałszerzy są wysoko zawansowane. My jesteśmy jednak w stanie to zweryfikować.
Uwaga na poleasingowe
- Od jakiegoś czasu w ofertach pojawiają się samochody ciężarowe, które zostały utracone przez firmy leasingowe - ostrzega nasz rozmówca. - Między innymi we Włoszech i w Hiszpanii plajtują firmy transportowe, które dysponowały flotami pojazdów leasingowanych. W takiej sytuacji pojazdy powinny być zwracane firmom leasingowym, ale bywa, że tak się nie dzieje. Samochody są rejestrowane w Niemczech lub Holandii i tak zalegalizowane sprzedawane m.in. do Polski. Ostatnio jest dużo takich przypadków. W ubiegłym tygodniu wykryliśmy cztery takie utracone przez firmy leasingowe ciężarówki, które ktoś chciał kupić. Odnalezione pojazdy policja rekwiruje i oddaje prawowitemu właścicielowi.
Czy ostateczny nabywca maszyny, pojazdu, w sytuacji, gdy zjawi się u niego policja aby odebrać sprzęt pochodzący z kradzieży na przykład w Polsce, może się tłumaczyć tym, że kupił go w tzw. dobrej wierze? Według przedstawiciela ERP "dobra wiara" chroni nabywcę pojazdu lub maszyny, gdy od momentu ich utracenia, np. kradzieży, minęły co najmniej trzy lata, co wynika Kodeksu karnego. Niestety, przeciętny obywatel nie ma dostępu np. do fabrycznych baz danych lub ewidencji pojazdów innych państw. Jak twierdzi M. Galica, dostęp do niektórych z nich można uzyskać za opłatą lub za pośrednictwem wyspecjalizowanych firm. Warto jednak być w takiej sytuacji ostrożnym i jak najwięcej sprawdzać.
Maszyny zabezpieczane
W Wielkiej Brytanii, związku z plagą kradzieży w ostatnich latach wdrożono projekt CESAR, polegający na zabezpieczaniu i rejestracji maszyn pod hasłem "Kradzież z oznaczeniami Datatag nie jest warta ryzyka". Maszyny są oznaczane tabliczkami z unikatowym numerem rejestracyjnym, który pomaga zidentyfikować maszynę w każdej chwili (system działa 24 godziny na dobę). Trójkątna tabliczka zawiera ponadto unikatowy mikrochip, który jest używany w podobny sposób jak mikrochipy służące do identyfikacji psów i kotów oraz stanowi potwierdzenie, że tabliczka identyfikacyjna jest prawdziwa.
Niektóre maszyny zabezpiecza się dodatkowo ukrytymi mikrochipami a także technologią identyfikacyjną mikropunktów oraz pułapek znakujących. W takim przypadku, jeśli nawet złodziejowi uda się usunąć tabliczkę identyfikacyjną, nie będzie on w stanie wyeliminować pozostałych oznaczeń, bo ich podobno nie znajdzie. Policja ma stały dostęp do bazy danych systemu, tak więc łatwo może stwierdzić, że dana maszyna została skradziona.


Komentarze