Wysokie ceny energii, koszty transformacji technologicznej i coraz silniejsza konkurencja ze strony chińskich producentów coraz mocniej uderzają w europejski przemysł motoryzacyjny. Polscy europarlamentarzyści przekonują, że poprawa konkurencyjności sektora powinna stać się jednym z najważniejszych zadań Unii Europejskiej. Ich zdaniem potrzebne są nie tylko finansowe zachęty, ale przede wszystkim ograniczenie obciążeń regulacyjnych, ochrona unijnego rynku i działania zwiększające popyt na produkty wytwarzane w Europie.
Motoryzacja pozostaje jednym z filarów unijnej gospodarki. Sektor odpowiada za około 7 proc. PKB Unii Europejskiej i zapewnia bezpośrednio oraz pośrednio około 13 mln miejsc pracy.
Europejskie firmy motoryzacyjne pod presją
Rosnące koszty produkcji i szybkie tempo zmian technologicznych sprawiają jednak, że europejscy producenci coraz trudniej rywalizują z konkurentami z innych części świata.
– My w Unii musimy walczyć o to, aby sektor motoryzacyjny nadal się rozwijał, bo to jest poważna część PKB całej Europy i wielu krajów w tym długim łańcuchu dostaw. Ale obawiamy się, co ogłaszają chociażby firmy motoryzacyjne z Niemiec, że trzeba będzie w najbliższym czasie zwolnić 100 tys. osób w tym sektorze. Tak potężnych zwolnień nie było nigdy w historii, w związku z czym to są rzeczywiste obawy i zagrożenia – podkreśla Piotr Müller, poseł do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości, członek grupy EKR. – Cała produkcja sektora motoryzacyjnego w Europie jest mocno powiązana. W dużej mierze stanowią go firmy niemieckie, ale w Polsce jest cała masa firm, które są kooperantami i produkują części w ramach tego łańcucha dostaw. W związku z tym, gdyby sektor motoryzacji w Europie zaczął się zwijać, miałoby to niesamowicie duży wpływ na naszą gospodarkę. A niestety już się tak dzieje.
Na kondycję europejskiej motoryzacji wpływa wiele czynników. Wśród najważniejszych wymienia się wysokie ceny energii, rosnące koszty transformacji oraz kolejne wymagania środowiskowe. Chodzi między innymi o ograniczanie emisji CO2 oraz regulacje dotyczące recyklingu.
Transformacja motoryzacji zwiększyła przewagę Chin?
Jednym z najważniejszych elementów zmian na europejskim rynku jest transformacja w kierunku elektromobilności. Zdaniem Piotra Müllera europejskie regulacje przyspieszyły proces zmian w przemyśle, podczas gdy chińscy producenci wykorzystali ten czas na rozwój własnych technologii.
– Kilka lat temu przyjęto przepisy, które miały zakazać od 2035 roku rejestracji samochodów spalinowych w Europie. To spowodowało konieczność poniesienia kosztów i zupełnego przestawienia linii produkcyjnej przez firmy motoryzacyjne na Starym Kontynencie. Chiny wykorzystały ten czas do tego, aby wyprzedzić w tym obszarze europejskie firmy o kilka długości. To wszystko powoduje, że europejskie firmy są mało konkurencyjne. Doskonale to widzimy w porównaniu z sektorem motoryzacyjnym z Chin czy Stanów Zjednoczonych – uważa Piotr Müller.
Debata na temat przyszłości europejskiej motoryzacji trwa w Brukseli już od wielu miesięcy. Jednym z głównych pytań pozostaje to, w jaki sposób zwiększyć konkurencyjność unijnego przemysłu bez rezygnacji z celów klimatycznych.
Zdaniem europosła rozwiązaniem nie powinno być przede wszystkim zwiększanie poziomu subsydiów czy dofinansowania. Większe znaczenie może mieć ograniczenie barier, z którymi mierzą się europejskie przedsiębiorstwa.
Trzy postulaty dotyczące unijnej polityki
– Powinniśmy się skupić na trzech rzeczach. Po pierwsze, na zlikwidowaniu wymogów, które zakładają ograniczenie emisji dwutlenku węgla do 90 proc. w 2040 roku, po drugie, na likwidacji albo przynajmniej znacznym ograniczeniu systemu ETS, a po trzecie, na zlikwidowaniu zakazu produkcji samochodów spalinowych do 2035 roku. Komisja Europejska co prawda proponuje odejście od tego zakazu, ale jednocześnie proponuje wprowadzenie takich ograniczeń w zakresie emisji, które i tak de facto spowodują zlikwidowanie sektora – mówi europoseł z PiS.
Komisja Europejska w grudniu 2025 roku zaproponowała złagodzenie dotychczasowych norm emisji CO2. Zgodnie z propozycją producenci samochodów zamiast całkowitego zakazu sprzedaży aut spalinowych mieliby spełnić wymóg ograniczenia emisji o 90 proc.
Pozostałe 10 proc. mogłoby zostać zrekompensowane między innymi dzięki wykorzystaniu niskoemisyjnej stali produkowanej w Unii Europejskiej, a także e-paliw i biopaliw. Takie rozwiązanie miałoby pozwolić na dalszą obecność na rynku po 2035 roku między innymi hybryd plug-in oraz części samochodów wyposażonych w silniki spalinowe.
Nie tylko samochody elektryczne
Elżbieta Łukacijewska, posłanka do Parlamentu Europejskiego z Koalicji Obywatelskiej, zwraca uwagę na kwestię wyboru technologii przez konsumentów. Jej zdaniem transformacja rynku nie powinna oznaczać całkowitego wyeliminowania alternatywnych rozwiązań.
– My jako konsumenci mamy prawo wybierać, jakim środkiem transportu chcemy się poruszać. Nie każdego stać na samochody elektryczne i nie mamy odpowiedniej liczby stacji ładowania elektryków. Uważam więc, że inne technologie, które wspierają ograniczenie emisji CO2, jak silnik hybrydowy czy połączenie hybrydy z elektrykiem, nie mogą być blokowane czy wrzucane do kosza – mówi Elżbieta Łukacijewska, posłanka do Parlamentu Europejskiego z Koalicji Obywatelskiej.
Chińskie samochody coraz mocniej obecne w Europie
Problemem dla europejskich producentów jest również rosnąca obecność chińskich marek na unijnym rynku. Piotr Müller uważa, że Unia powinna rozważyć dalsze ograniczenia importu, ale jednocześnie musi zadbać o konkurencyjność własnego przemysłu.
– Europa musi moim zdaniem wprowadzić docelowo ograniczenia importu samochodów z Chin, ale to się musi odbywać równolegle. Nie może być tak, że ograniczymy import samochodów spoza UE, a jednocześnie nie wyciągniemy wniosków, w jaki sposób zwiększyć naszą konkurencyjność wewnątrz naszego bloku ekonomicznego – mówi Piotr Müller.
Dane wskazują, że chińscy producenci nadal mają istotny udział w europejskim rynku samochodów elektrycznych. Według analizy Transport & Environment w pierwszym kwartale 2026 roku auta elektryczne wyprodukowane w Chinach odpowiadały za 17 proc. unijnego rynku samochodów bateryjnych (BEV). Dla porównania, w 2024 roku było to 22 proc., a więc więcej.
Spadek udziału był związany między innymi z wprowadzeniem przez Unię Europejską ceł na samochody elektryczne sprowadzane z Chin. Warto jednak zaznaczyć, że dotyczyły one przede wszystkim pojazdów zachodnich marek produkowanych w Chinach. W tym samym czasie chińscy producenci zwiększali swoją sprzedaż w Europie.
Firmy z Chin zaczęły również dostosowywać się do nowych warunków, między innymi zwiększając sprzedaż hybryd plug-in, które nie zostały objęte tymi cłami. Eksperci T&E ostrzegają jednocześnie, że wolniejsze tempo elektryfikacji oferty europejskich producentów może w przyszłości sprzyjać dalszemu zwiększaniu udziałów chińskich marek w unijnym rynku samochodów elektrycznych.
Chińczycy mają więcej niż tylko przewagę cenową
Zdaniem Piotra Müllera konkurencyjność chińskiego przemysłu nie wynika wyłącznie z państwowego wsparcia. Istotną rolę odgrywają również niższe koszty produkcji i mniejsza liczba regulacji.
– Subsydia, które stosują Chiny, są niesprawiedliwym mechanizmem i dlatego dobrze, gdy polityka celna nadąża za tą nieuczciwą konkurencją zarówno tutaj, jak i w przypadku rynku e-commerce, gdzie wprowadzono dodatkowe opłaty za paczki trafiające do Europy – zaznacza europoseł z PiS. – Z drugiej strony musimy pamiętać, że w wielu obszarach przewaga Chin jest rzeczywista. Nie tylko subsydia dają im przewagę nad europejskim przemysłem motoryzacyjnym. Oni mają tańszą siłę roboczą, energię, mają też mniej regulacji. Są to ich rzeczywiste przewagi gospodarcze.
Bruksela chce wzmocnić europejski przemysł
Komisja Europejska podejmuje kolejne działania mające poprawić sytuację sektora motoryzacyjnego. W grudniu 2025 roku przedstawiono pakiet motoryzacyjny, czyli plan działania na rzecz czystego i konkurencyjnego przemysłu samochodowego.
Obejmuje on między innymi rozwiązania dotyczące konkurencyjności, cyfryzacji oraz europejskich łańcuchów dostaw. Kolejną inicjatywą jest Industrial Accelerator Act, przedstawiony w marcu 2026 roku. Jego zadaniem jest między innymi zwiększenie popytu na produkty wytwarzane na terenie Unii Europejskiej.
Bruksela próbuje jednocześnie przyspieszać elektryfikację i dekarbonizację sektora, upraszczać regulacje, ograniczać koszty produkcji, wspierać europejskie fabryki oraz zabezpieczać łańcuchy dostaw.
Źródło: Newseria





