– To pieśń najbliższej przyszłości – mówią przedsiębiorcy przymierzający się do dystrybucji tego typu maszyn w Polsce, niezrażeni faktem, że za najpotężniejsze Saugbaggery trzeba zapłacić, w przeliczeniu, nawet 2 miliony złotych! Saugbagger to niemiecka nazwa koparki ssącej. Zasada pracy jest identyczna jak w odkurzaczu. Silnik napędza specjalne turbiny w zabudowie, które wytwarzają ogromne podciśnienie. Ono wytwarza w wężu do wybierania urobku silny prąd powietrza wsysający do środka "odkurzacza" ziemię, błoto, szlam, gruz, nawet kamienie ważące po 30 kilogramów.
– To pieśń najbliższej przyszłości – mówią przedsiębiorcy przymierzający się do dystrybucji tego typu maszyn w Polsce, niezrażeni faktem, że za najpotężniejsze Saugbaggery trzeba zapłacić, w przeliczeniu, nawet 2 miliony złotych!
Saugbagger to niemiecka nazwa koparki ssącej. Zasada pracy jest identyczna jak w odkurzaczu. Silnik napędza specjalne turbiny w zabudowie, które wytwarzają ogromne podciśnienie. Ono wytwarza w wężu do wybierania urobku silny prąd powietrza wsysający do środka "odkurzacza" ziemię, błoto, szlam, gruz, nawet kamienie ważące po 30 kilogramów.
Tego typu urządzenia są wykorzystywane w Niemczech. U nas jednak są jeszcze rzadkością. Dlatego podczas tegorocznych targów maszyn budowlanych Bauma w Monachium z uwagą obserwowaliśmy, jak działa nowa koparka ssąca – RSP ESE 26. Przystosowana do instalacji na podwoziu o DMC minimum 26 t (np. Mercedes Atego) z minimalną mocą silnika 310 KM.
– Idealna rzecz w miastach, gdzie w ziemi kryje się wiele kabli i rur – przekonywał operator na stoisku firmy RSP GmbH, jednej z kilku produkujących takie zabudowy w RFN. – Trzeba tam zwykle zatrudniać brygady robotników, bo łyżką normalnej koparki bardzo łatwo coś uszkodzić i spowodować znaczne straty. W przypadku koparki ssącej nie ma tego ryzyka.
Marek Niemczyński, przedsiębiorca z Łodzi, który od niedawna reprezentuje w Polsce innego niemieckiego producenta koparek ssących, firmę MTS: – Bardzo dobrze sprawdzają się przy rekultywacji drzew. Rzecz polega na wymianie gleby pod systemem korzeniowym. Żadnym innym urządzeniem nie da się przeprowadzić takiej operacji, a w Unii są na zakup takiego urządzenia specjalne fundusze.
Jak wyliczają producenci, koparka ssąca zastępuje co najmniej 12 robotników z łopatami i umożliwia pracę w miejscach ciasnych, gdzie klasyczna koparka nie mogłaby manewrować. Przewód ssący można np. wsunąć do wnętrza budynku i pogłębić piwnicę lub wykonać wykop do uszkodzonych rur kanalizacyjnych. Niestety, to urządzenie jest znacznie droższe niż klasyczne koparki łyżkowe. Za największe, razem z podwoziem samochodowym, płaci się w RFN do pół miliona euro. Cena godziny pracy wypożyczonego sprzętu wynosi tam od 140 do 170 euro, czyli od 536 do 651 zł. W tym czasie wypompuje się od 1 do 10 kubików urobku.
Dane fabryczne widocznego na zdjęciu Saugbaggera RSP ESE 26: wytwarzane podciśnienie – od 17.000 do 40.000 Pa, ciąg powietrza – od 25.000 do 32.000 metrów sześciennych na godzinę, maksymalna głębokość wykopu – do 20 metrów, maksymalny promień roboczy – do 100 m, pojemność zbiornika na urobek – od 7 do 8 m sześc.




