Logo

Targi IAA Transportation 2026 w Hanowerze

Elektryczna i wodorowa rewolucja w transporcie heavy-duty

21 września 2026

Gdy hala wystawiennicza Deutsche Messe w Hanowerze otwiera swoje bramy na kolejne wydanie targów IAA Transportation, branża ciężka wstrzymuje oddech, ponieważ właśnie tutaj bije serce światowego transportu, logistyki oraz technologii użytkowej.

130-lecie Daimlera

Tegoroczna edycja, odbywająca się w połowie września 2026 roku, przejdzie do historii jako wydarzenie przełomowe, w którym teoretyczne dotąd deklaracje o neutralności węglowej ostatecznie ustąpiły miejsca dojrzałym, wieloseryjnym produktom gotowym do najcięższych zadań drogowych. Ponad 150 światowych premier, gęsta sieć nowoczesnych ładowarek megawatowych oraz niespotykana dotąd reprezentacja startupów dostarczających sztuczną inteligencję dla logistyki złożyły się na krajobraz tegorocznej wystawy. Jednak to, co przyciągało największe tłumy do poszczególnych hal, to batalia gigantów produkcyjnych oraz dostawców specjalistycznych zabudów. Dla koncernu Daimler Truck tegoroczne targi miały wymiar symboliczny. Dokładnie 130 lat po tym, jak Gottlieb Daimler zaprezentował światu pierwszy automobil ciężarowy z silnikiem spalinowym, niemiecki gigant udowodnił, że nie zamierza zwalniać tempa. Stoisko zajmujące znaczną część hal stało się areną manifestacji tradycji połączonej z bezemisyjną przyszłością, a głównym bohaterem prezentacji ze stajni Mercedes-Benz okazał się eActros Lowliner. To pojazd na który branża logistyki wielkokubaturowej czekała od dawna, ponieważ do tej pory segment transportu objętościowego był niezwykle trudny do zelektryfikowania ze względu na krytyczne ograniczenia przestrzenne. Tradycyjna konstrukcja elektrycznych ciągników siodłowych wymuszała montaż pakietów akumulatorów poprzecznie pod ramą, co uniemożliwiało obniżenie wysokości siodła bez utraty prześwitu. Inżynierowie ze Stuttgartu poradzili sobie z tym wyzwaniem w sposób bezkompromisowy, stosując przearanżowaną architekturę akumulatorową z pakietami wykonanymi w technologii litowo-żelazowo-fosforanowej, zamontowanymi wzdłuż ramy. Dzięki temu uzyskano wysokość siodła identyczną jak w wariantach spalinowych przy zachowaniu wymaganego prześwitu, co pozwala na ciągnięcie naczep typu mega o wewnętrznej wysokości załadunkowej do 3 metrów bez przekraczania dopuszczalnej prawnie wysokości całkowitej. Wersja eActros 400 Lowliner wyposażona w dwa pakiety akumulatorów o pojemności 414 kWh oferuje do 24 ton ładowności, stanowiąc optymalne rozwiązanie na krótsze dystanse. Flagowy eActros 600 Lowliner posiada trzy pakiety o łącznej pojemności 621 kWh, co przekłada się na zasięg dochodzący do 500 km na jednym ładowaniu. Obok wersji elektrycznych Daimler zademonstrował ciągłość prac nad wodorem, prezentując prototypowy NextGenH2 truck zasilany ogniwami paliwowymi wykorzystującymi ciekły wodór, przechodzący z fazy testów do pierwszych wdrożeń u kluczowych partnerów.

Ciągniki elektryczne zwiększają zasięg

Równie zacięta walka o dominację w transporcie dalekobieżnym rozstrzygała się na stoiskach marek MAN oraz Scania, gdzie prezentowano seryjne konfiguracje zestawów elektrycznych zdolnych pokonać z ładunkiem ponad 700 kilometrów na jednym ładowaniu. MAN wystawił kompletną rodzinę elektrycznych ciężarówek od miejskiego eTGL po dalekobieżny eTGX. Nowa odsłona tego ostatniego przyniosła głęboką modernizację, w której zastosowano siódmy moduł akumulatorowy w wariancie 6×2, co wraz ze sprawniejszym systemem rekuperacji pozwala na osiągnięcie zasięgu rzędu 720 kilometrów. Dzięki optymalizacji masy własnej podwozia wariant 4×2 waży niecałe 10,7 tony, umożliwiając transport ładunków o masie do 25 ton przy standardowej naczepie. Wszystkie pojazdy zjeżdżające z linii montażowej są fabrycznie przygotowane do ładowania megawatowego. Dla przewoźników szukających rozwiązań konwencjonalnych MAN pokazał ponadto silnik D30 PowerLion redukujący zużycie paliwa o kolejne 5 procent. Z kolei Scania zaprezentowała zupełnie inne podejście do upakowania akumulatorów, umieszczając dedykowane pakiety bateryjne MP20 w przestrzeni tuż za kabiną. Ta architektura pozwoliła zmieścić potężną pojemność bez pogarszania zwrotności zestawu, co przełożyło się na 720 km zasięgu w realnych warunkach autostradowych. Odświeżona, wydłużona linia kabin serii R i S z cyfrowymi kamerami zamiast lusterek obniżyła opór powietrza i dała dodatkową oszczędność energii. Elektryfikacja w wydaniu Volvo Trucks oraz Renault Trucks wykroczyła z kolei daleko poza standardowe tonaże i transport dystrybucyjny. Volvo zaskoczyło modelem FH Aero Electric z wydłużonym zasięgiem do 700 km, co osiągnięto dzięki wdrożeniu autorskiej, zintegrowanej e-osi. Zespolenie silników elektrycznych oraz przekładni bezpośrednio w obudowie mostu napędowego zwolniło cenny obszar wewnątrz ramy, pozwalając na zamontowanie większej ilości ogniw bez zwiększania gabarytów. Szwedzki producent pokazał również elektryczne ciągniki przeznaczone do zestawów gabarytowych i ciężkich o dopuszczalnej masie całkowitej sięgającej aż 80 ton. W tym samym czasie Renault Trucks zaprezentowało flagowy model E-Tech T 780 o zasięgu do 660 km, a także tradycyjny model T High z silnikiem DE13-R, w którym zoptymalizowany proces spalania i sprawniejsze turbodoładowanie pozwoliły na redukcję zużycia paliwa i emisji dwutlenku węgla o 4 procent.

AM

Ciągniki elektryczne zwiększają zasięg

Równie zacięta walka o dominację w transporcie dalekobieżnym rozstrzygała się na stoiskach marek MAN oraz Scania, gdzie prezentowano seryjne konfiguracje zestawów elektrycznych zdolnych pokonać z ładunkiem ponad 700 kilometrów na jednym ładowaniu. MAN wystawił kompletną rodzinę elektrycznych ciężarówek od miejskiego eTGL po dalekobieżny eTGX. Nowa odsłona tego ostatniego przyniosła głęboką modernizację, w której zastosowano siódmy moduł akumulatorowy w wariancie 6×2, co wraz ze sprawniejszym systemem rekuperacji pozwala na osiągnięcie zasięgu rzędu 720 kilometrów. Dzięki optymalizacji masy własnej podwozia wariant 4×2 waży niecałe 10,7 tony, umożliwiając transport ładunków o masie do 25 ton przy standardowej naczepie. Wszystkie pojazdy zjeżdżające z linii montażowej są fabrycznie przygotowane do ładowania megawatowego. Dla przewoźników szukających rozwiązań konwencjonalnych MAN pokazał ponadto silnik D30 PowerLion redukujący zużycie paliwa o kolejne 5 procent. Z kolei Scania zaprezentowała zupełnie inne podejście do upakowania akumulatorów, umieszczając dedykowane pakiety bateryjne MP20 w przestrzeni tuż za kabiną. Ta architektura pozwoliła zmieścić potężną pojemność bez pogarszania zwrotności zestawu, co przełożyło się na 720 km zasięgu w realnych warunkach autostradowych. Odświeżona, wydłużona linia kabin serii R i S z cyfrowymi kamerami zamiast lusterek obniżyła opór powietrza i dała dodatkową oszczędność energii. Elektryfikacja w wydaniu Volvo Trucks oraz Renault Trucks wykroczyła z kolei daleko poza standardowe tonaże i transport dystrybucyjny. Volvo zaskoczyło modelem FH Aero Electric z wydłużonym zasięgiem do 700 km, co osiągnięto dzięki wdrożeniu autorskiej, zintegrowanej e-osi. Zespolenie silników elektrycznych oraz przekładni bezpośrednio w obudowie mostu napędowego zwolniło cenny obszar wewnątrz ramy, pozwalając na zamontowanie większej ilości ogniw bez zwiększania gabarytów. Szwedzki producent pokazał również elektryczne ciągniki przeznaczone do zestawów gabarytowych i ciężkich o dopuszczalnej masie całkowitej sięgającej aż 80 ton. W tym samym czasie Renault Trucks zaprezentowało flagowy model E-Tech T 780 o zasięgu do 660 km, a także tradycyjny model T High z silnikiem DE13-R, w którym zoptymalizowany proces spalania i sprawniejsze turbodoładowanie pozwoliły na redukcję zużycia paliwa i emisji dwutlenku węgla o 4 procent.

Przełom w obszarze infrastruktury

Swoją silną pozycję zaznaczyły także marki DAF oraz Iveco, stawiając na wszechstronność modularną i optymalizację przestrzeni ładunkowej. DAF udoskonalił swoją flagową linię, prezentując seryjne warianty XG Electric oraz XG+ Electric wyposażone w baterie LFP gwarantujące zasięg ponad 500 kilometrów. Poprzez przesunięcie pakietów bateryjnych w głąb ramy uzyskano lepszy rozkład nacisków i odciążenie przedniego zawieszenia, co podniosło użyteczną ładowność zestawu nawet o 2,5 tony. Dla branży budowlanej przygotowano pięcioosiowe podwozie 10×4 serii XD i XF o masie technicznej do 54 ton. Iveco kontynuowało z kolei swoją filozofię wielotorowości, pokazując obok elektrycznych ciągników S-eWay udoskonalone pojazdy zasilane Bio-LNG oraz silniki przystosowane do spalania wodoru w fazie gazowej, łącząc je z najnowszymi systemami autonomii poziomu 2+. Targi IAA Transportation to jednak nie tylko producenci samych podwozi i ciągników, ale również czołowi zabudowywacze, wśród których niezwykle silnie akcentowała swoją obecność firma Meiller. Na swoim rozbudowanym stoisku producent zaprezentował nową generację wywrotek i systemów hakowych zoptymalizowanych pod kątem współpracy z podwoziami elektrycznymi. Meiller położył nacisk na znaczną redukcję masy własnej zabudów poprzez zastosowanie nowatorskich stopów stali wysokowytrzymałej oraz zintegrowane, hybrydowe układy hydrauliczne wyposażone we własne pompy elektryczne ePTo. Dzięki temu operacja rozładunku i załadunku skrzyni wywrotki lub kontenera może odbywać się całkowicie bezemisyjnie i cicho, nie obciążając przy tym bezpośrednio układu wysokiego napięcia pojazdu bazowego i nie wpływając negatywnie na jego zasięg drogowy. Całość wydarzenia dopełnił przełom w obszarze infrastruktury, który sprawił, że ładowanie przestaje być wąskim gardłem elektromobilności. Na terenach zewnętrznych wystawy uruchomiono wielostanowiskowy park ładowania w standardzie MCS o mocach sięgających od 1,2 do 1,5 MW, gdzie odwiedzający mogli na żywo obserwować proces uzupełniania energii w najnowszych pojazdach, w którym czas ładowania baterii od 10 do 80 procent wynosił średnio od 20 do 28 minut. Dowodzi to jednoznacznie, że uzupełnienie energii w zestawie 40-tonowym podczas regulaminowej przerwy kierowcy przestało być jedynie teorią. ,

Rozwiązaniem – skalowanie

Targi IAA Transportation 2026 pokazały dobitnie, że faza eksperymentalna w transporcie drogowym dobiegła końca. Producenci pojazdów użytkowych wykonali swoją pracę domową z nawiązką. Nowe architektury ram, akumulatory LFP, dedykowane e-osie i seryjne wykorzystanie standardu MCS sprawiły, że bariera 700 km zasięgu przestała być jakimkolwiek wyzwaniem.
Rynek wchodzi obecnie w kluczową fazę skalowania. Wygrają ci producenci, którzy zaoferują nie tylko sam ciągnik siodłowy, ale cały ekosystem: od elastycznego finansowania, przez oprogramowanie do zarządzania energią we flocie, aż po własne udziały w budowie sieci ładowania.

Fot. AM