Tym razem nie w Wasilkowie, lecz na parkingu przy białostockim stadionie od 31 lipca do 1 sierpnia trwała jedna z największych w tym regionie imprez transportowych VII Truck Show Podlasie. Ciężarówki przyjechały praktycznie z całej Polski.
Show w centrum miasta
Nie zabrakło tych malowanych aerografem, oklejonych folią i wystrojonych chromami. Na placu pojawiła się słynna już nie tylko na całą Polskę, ale też część Europy – Scania należąca do firmy Baca, ozdobiona aerografem w motywy z filmu „Sami swoi” (wywiad z właścicielem możecie obejrzeć na naszym kanale youtube oraz facebooku). I tym razem odwiedzający nie mogli obok tej maszyny przejść obojętnie. Każdy chciał się przy niej fotografować, dlatego pojazd musiał zostać ogrodzony barierkami ochronnymi. To nie dziwi, bo tak piękne malowania i tyle warstw lakieru trzeba chronić. Ale ten zlot pokazał coś więcej – że ciężarówek oraz ich fanów przybywa rokrocznie na tyle dużo, iż przestrzeń parkingu stadionowego okazała się trochę ograniczona. – W ubiegłym roku impreza była w Wasilkowie i już dzisiaj wiemy, że ten parking jest zbyt mały, bo zainteresowanie imprezą przerosło nasze oczekiwania. Dlatego w przyszłym roku będziemy musieli szukać innych rozwiązań – mówi Piotr Komor, organizator. Ale mimo pewnych uniedogodnień wydarzenie odbywało się bez większych przeszkód. Prawdziwy spektakl zaczął się w piątek po godzinie 18-ej, kiedy to z parkingu ruszył konwój, na który mieszkańcy Białegostoku czekali z niecierpliwością. Przejazd kolumny kilkudziesięciu lśniących ciężarówek do centrum miasta wstrzymał na chwilę rytm podlaskiej stolicy. Ryk setek koni mechanicznych, donośne dźwięki pneumatycznych syren i błysk reflektorów stworzyły atmosferę tegorocznego truck show. Pokaz zatrzymał setki przechodniów, którzy z aparatami w dłoniach podziwiali maszyny wolno przesuwające się wzdłuż miejskich arterii. Tak naprawdę, Białystok na około dwie godziny stanął w miejscu, chłonąc klimat gigantów szos, zanim te z powrotem wróciły pod stadion miejski.








