Leniwy, lipcowy weekend nad lotniskiem Aeroklubu Opolskiego w Polskiej Nowej Wsi nie ma w sobie nic z cichej, wiejskiej sielanki. Zanim poranna mgła na dobre uniesie się nad pasem startowym, przestrzeń wypełnia głęboki, basowy mruk setek ciężarówek. To wibracja, którą odczuwa się przemierzając teren lotniska podczas największego święta wagi ciężkiej w tej części Europy.
Frekwencja mimo kapryśnej aury
XXII edycja Ultor Master Truck Show 2026 od pierwszych minut dała jasny sygnał, że zlot miewa się bardzo dobrze. Na ogromnym terenie Autodromu Delta zameldowały się setki niesamowitych maszyn: od dopracowanych w każdym calu, nowoczesnych ciągników siodłowych ozdobionych mistrzowskim aerografem po amerykańskie klasyki i pojazdy specjalistyczne. Nie zabrakło też zabytkowych pojazdów wzbudzające powszechny zachwyt. Przez piątek, sobotę i niedzielę (17-19 lipca) każdego ranka w powietrzu czuć było charakterystyczną mieszankę spalin, zapachu rozgrzanych opon oraz świeżego wosku lakierniczego zwiastujących tegoroczne święto ciężarówek. Jeśli cokolwiek mogło w ten weekend pokrzyżować plany organizatorów, to wyłącznie kaprysy pogody. Poranki witały uczestników zmiennym zachmurzeniem, przez co przydatne okazały się zarówno okulary przeciwsłoneczne, jak i podręczne peleryny przeciwdeszczowe. Raz po raz nad lotniskiem przechodziły krótkie, ale intensywne opady deszczu, spłukując kurz z idealnie wypolerowanych grillów. Kapryśna aura nie zniechęciła odwiedzających, a sobotnia frekwencja przerosła najśmielsze oczekiwania. Już od godziny dziesiątej, kiedy bramy zlotu zostały oficjalnie otwarte, aleje komunikacyjne między zaparkowanymi sznurami ciężarówek wypełniły się rzeką ludzi. Rodziny z dziećmi, fani mechaniki, kierowcy zawodowi z całej Europy oraz kolekcjonerzy kroczyli ramię w ramię. Mokry asfalt nasycał barwy potężnych maszyn – w strugach deszczu i wychodzącym tuż po nim słońcu wielowarstwowe lakiery kameleon, perłowe odcienie i misterne malunki postaci z filmów czy historii wyglądały wręcz trójwymiarowo.








