Wiadomości z rynku

Autor:
Zdjęcia:
Tygodnik Truck.pl, 2020(10)
z dnia 2020-03-20

Likwidacja firmy transportowej

Jak najlepiej przeprowadzić ten proces

dr Krzysztof Matela, Prezes Zarządu Corsaria S.A.

Fot. Corsaria S.A.

Kiedy znajdziemy się „na zakręcie”, za którym nie widać sensownej drogi dla naszego biznesu, konieczna może być likwidacja firmy

Fot. ZM

● Zatrzymanie łańcucha dostaw, ograniczenia w transporcie i w poruszaniu się mogą zaowocować kompletnym rozkładem firm z branży transportowej i logistycznej.
● Decyzja o likwidacji powinna zostać podjęta po wyczerpaniu wszystkich możliwości ratowania biznesu.
● Proces powinien być przeprowadzony szybko i zdecydowanie. Odwlekanie w niczym nie pomoże.
● Identyfikacja wierzycieli, wraz z możliwymi redukcjami poszczególnych pozycji, powinna pomóc zrównoważyć finanse operacji.
● Sprawne działania windykacyjne mogą pomóc w ściągnięciu od dłużników jak największej ilości gotówki.
● Sprzedaż majątku, w tym również wierzytelności (należności głównych, odsetek, rekompensat, kar) jest jednym z elementów procesu zamykania firmy.
● Działania prawne, zmierzające do wykreślenia działalności z ewidencji, są ostatnimi działaniami w procesie likwidacji firmy.
Jednym ze skutków epidemii może być bankructwo wielu firm transportowych. Wprowadzone obostrzenia uderzyły w pierwszej kolejności w przewozy pasażerskie, jednak bardzo duży spadek zleceń odnotował także transport towarowy, zarówno krajowy, jak i międzynarodowy. Zamknięte granice, kontrole sanitarne, pełne magazyny pozamykanych na czas pandemii sklepów, które przestały przyjmować towar, producenci ograniczający produkcję - to wszystko spowodowało, że firmy transportowe z dnia na dzień zaczęły tracić zlecenia i stanęły w obliczu wielu utrudnień. Spadła rentowność przejazdów, wzrosły koszty, pojawiły się opóźnienia w dostawach i problemy z rozliczaniem czasu pracy spowodowane m.in. wielokilometrowymi korkami na granicy. Do tego doszły procedury związane z koniecznością zapewnienia bezpieczeństwa kierowcom i zminimalizowania ryzyka zakażenia się wirusem. W momencie pisania tego tekstu (24 marca 2020 r.) nie było jeszcze precyzyjnych danych dotyczących tego, ile podmiotów z branży przestało normalnie funkcjonować. Można jednak przyjąć, że ich liczba mierzona jest w tysiącach. I zapewne wielu z nich stanie w obliczu decyzji dotyczącej tego, co dalej. Nie wszyscy będą mieli szansę na uratowanie swojego biznesu. Część będzie zmuszona zamknąć swoje firmy, np. w drodze likwidacji. Warto zwrócić uwagę na istotne elementy tego procesu.

Decyzja

Możliwości uratowania biznesu zostały wyczerpane. Klienci odeszli, granice zostały zamknięte, skończyła się gotówka, nie ma czym zapłacić za paliwo i ratę leasingową, nie ma na pensje dla pracowników. Pojawia się pytanie: czy to już koniec? Może jeszcze coś da się zrobić? Może klienci powrócą, pojawi się jakieś duże zlecenie albo sytuacja z dnia na dzień się poprawi? Decyzja o likwidacji własnego biznesu z reguły jest bardzo trudna do podjęcia. Często niepotrzebnie odwlekana w złudnej nadziei, że sytuacja się odmieni. Mija jeden, drugi i kolejny miesiąc. Wpływów nie ma, nawarstwiają się zobowiązania. Jeśli nie ma realnych szans na pozytywne zakończenie, najbardziej racjonalnym posunięciem będzie podjęcie zdecydowanej i konkretnej decyzji „tu i teraz”. Zwlekanie może mieć o wiele więcej negatywnych konsekwencji zarówno finansowych, jak i osobistych.

Proces

Jeśli firma była prowadzona w postaci zwykłej działalności gospodarczej lub spółki osób prowadzących działalność, proces likwidacji jest stosunkowo prosty. Pomijając kwestie zobowiązań i majątku, rzecz sprowadza się do złożenia wniosku o wykreślenie działalności z CEIDG. Jeśli jednak firma była prowadzona jako osoba prawna (np. sp. z o.o. lub spółka akcyjna), proces jest bardziej sformalizowany. W takim przypadku wspólnicy powinni wyznaczyć likwidatora. Trwa też o wiele dłużej. Można przyjąć, że likwidacja działalności gospodarczej zajmie około jednego - dwóch miesięcy, a osoby prawnej - od pół roku do roku.

Wierzyciele

Ważne jest, by właściciel likwidowanej firmy przygotował listę swoich zobowiązań. Powinny się na niej znaleźć zarówno te długi, których jak dotąd nie spłacił, jak i takie, które za chwilę się pojawią. Wśród zobowiązań na liście znajdą się więc zapewne m.in. nieuregulowane zobowiązania z tytułu składek ZUS, podatki, czynsze, raty leasingu czy zaległe pensje. Należy także uwzględnić zobowiązania przyszłe, np. odprawy zwalnianych pracowników z 3-miesięcznym okresem wypowiedzenia wraz ze składkami lub czynsze (za wynajem magazynów i budynków biurowych) czy raty leasingowe wynikające z umów, które (jak wskazuje praktyka) często nie zawierają w ogóle opcji ich wypowiedzenia. W takim przypadku jedyną możliwością jest próba porozumienia się z wierzycielami i rozwiązanie umów na mocy porozumienia stron. Celem jest bowiem maksymalne zmniejszenie potencjalnych zobowiązań.

Windykacja

Gdy nic złego na rynku się nie dzieje, wierzyciele mają tendencję do ulgowego traktowania swoich dłużników. Tolerują długie terminy zapłaty, nie wysyłają ponagleń, nie dzwonią. Swoją opieszałość argumentują chęcią utrzymania dobrych relacji ze swoimi klientami. Nie chcą ich urazić działaniami windykacyjnymi. W momencie, gdy zostaje podjęta decyzja o likwidacji firmy, sytuacja ulega zmianie. Nie chodzi już o dobre relacje z odbiorcami, którzy nie uregulowali swoich zobowiązań, tylko o sprawne odzyskanie należności od swoich dłużników. Proces ten powinien być szybki i efektywny. Celem jest ściągnięcie jak najszybciej, jak najwięcej, przy jak najmniejszych nakładach pracy i kosztach. Proces ten można rozpocząć od wysyłki wezwań do dłużników. Raczej nie należy używać argumentu dotyczącego likwidowania firmy. Mogłoby to spowodować odwrotną reakcję, niż oczekiwana. Dłużnicy zamiast płacić, mogą mieć skłonność do wstrzymania płatności w ogóle, licząc na to, że wierzyciel się wykrwawi i w ogóle nie trzeba będzie mu spłacić. Żeby wzmocnić presję windykacyjną, warto wysłać dłużnikom maile i sms-y z ponagleniami. Jeśli nie spłacą swoich zobowiązań w wyznaczonym terminie, warto rozważyć wystawienie oferty sprzedaży wierzytelności na którejś z ogólnopolskich giełd dostępnych online oraz zgłosić ją do biur informacji gospodarczej (np. KRD czy BIG Infomonitor). Ekspozycja informacji o długu w publicznym miejscu oraz w oficjalnej ewidencji nierzetelnych płatników, może skłonić część z dłużników do spłaty. W przypadku dalszej zwłoki wskazane jest włączenie do procesu prawników i skierowanie sprawy na drogę postępowania sądowego, a później egzekucyjnego. Na każdym z tych etapów można skorzystać także z pomocy firmy windykacyjnej. Ważne by pamiętać, że wraz z upływem kolejnych dni po terminie płatności, skłonność dłużników do spłaty zobowiązań będzie malała coraz bardziej.

Sprzedaż

Skoro zapadła decyzja o zlikwidowaniu przedsiębiorstwa, jednym z zadań jest sprzedaż majątku. Uzyskane w ten sposób środki można przeznaczyć na spłatę zobowiązań. Procesowi sprzedaży powinny podlegać wszystkie dostępne aktywa, w tym także wierzytelności, obejmujące należności główne, odsetki, rekompensaty i kary, które dotyczą dłużników. Majątek finansowy może zostać sprzedany firmie, specjalizującej się w przeprowadzaniu transakcji cesji wierzytelności. Dobrym rozwiązaniem może być także podjęcie próby porozumienia ze zwalnianym pracownikiem/pracownikami i rozliczenia się z nim za pomocą urządzeń i zapasów, które były dotychczas w firmie. Korzystniej dla takich osób będzie zgodzić się na otrzymanie wynagrodzenia np. w postaci laptopa, niż uzyskanie mglistej obietnicy otrzymania „jakichś” pieniędzy w odległej przyszłości.

Wykreślenie

To ostatni etap istnienia firmy. Warto zwrócić uwagę, by informacja o tym fakcie dotarła także do pozostałych instytucji o charakterze państwowym, żeby miały one aktualną informację o zlikwidowaniu biznesu. W całym procesie związanym z wykreśleniem można skorzystać z usług prawnika, który może wskazać inne, specyficzne dla firmy instytucje, w których powinna pojawić się informacja o końcu jego istnienia.

Podsumowanie

Likwidacja biznesu jest naturalną konsekwencją zmiany układu sił na rynku. Jedne firmy powstają, drugie znikają. Jeśli przedsiębiorstwo nagle traci klientów, to najprawdopodobniej nie będzie w stanie długo przeżyć. Nie należy jednak tego traktować osobiście. Osoba, która kierowała własną firmą prędzej czy później wróci na rynek. Może otwierając nową firmę transportową a być może zajmie się ona zupełnie innym biznesem. W lepszych czasach.
dr Krzysztof Matela
Prezes Zarządu
Corsaria S.A.