Wiadomości z rynku

Autor:
Zdjęcia:
Tygodnik Truck.pl, 2020(21)
z dnia 19.10.2020

Gdy przewoźnik nie odpowie na reklamację w terminie…

Uznanie roszczenia po upływie 30 dni? Niekoniecznie!
Niezgodność z Konstytucją § 10 rozporządzenia Ministra Transportu i Budownictwa z dnia 24.02.2006 r. w sprawie ustalenia stanu przesyłek oraz postępowania reklamacyjnego.
Nieudzielenie odpowiedzi na reklamację przez przewoźnika:
- czy dochodzi do skutku uznania roszczenia?
- czy rozporządzenie w sprawie ustalenia stanu przesyłek oraz postępowania reklamacyjnego może powodować skutki majątkowe dla przewoźnika?
- które przepisy mają pierwszeństwo?

Mariusz Stankiewicz

Fot. Stępień Stankiewicz Kancelaria Adwokacka

Nie odpowiedziałeś na reklamację w terminie? Uznanie roszczenia po upływie 30 dni? Nie tak prędko.
Prawo przewozowe, jak każda specyficzna dziedzina prawa, dostarcza swoistych wyzwań, które są właściwe branży transportowej. Jednym z takich sztandarowych przykładów tarć pomiędzy uczestnikami obrotu są postępowania reklamacyjne związane nieprawidłowościami w trakcie przewozu przesyłki. Zgodnie z treścią § 10 rozporządzenia Ministra Transportu i Budownictwa z dnia 24.02.2006 r. w sprawie ustalenia stanu przesyłek oraz postępowania reklamacyjnego (DZ.U. 06.38.266):
Nieudzielenie przez przewoźnika odpowiedzi na reklamację w wymaganym terminie skutkuje uwzględnieniem reklamacji.
Ustawodawca ma tu na myśli 30 dni określone w § 6 ust. 1 wspomnianego rozporządzenia.
Wszystko wygląda zatem dość jasno, jeżeli okaże się, że zapomnimy albo intencjonalnie nie odpowiemy na reklamację uprawnionego powstaje ten skutek, że uznajemy roszczenie, które jest do nas kierowane. O tym, że uznanie roszczenia jest kłopotliwe przekonywałem m.in. w artykule: LINK

Z tym dość jasnym przepisem jest pewien problem

Jeżeli zajrzeć do przepisów ustawy prawo przewozowe, to dostrzec można pewien konflikt. Ustawa, w kwestii czasu oraz trybu rozpatrywania reklamacji, jasno wskazuje, że przewoźnik na udzielenie odpowiedzi na reklamację ma 3 miesiące. Ta sama ustawa odsyła jednocześnie do wspomnianego wyżej rozporządzenia, które miało za zadanie uszczegółowić tryb rozpatrywania reklamacji. Według mnie, przepisy tego rozporządzenia mają wyłącznie wymiar techniczny.
Ustawa mówi, że przy biernej postawie przewoźnika reklamację uznaje się za bezskuteczną, co otwiera drogę do dochodzenia roszczeń przed sądem powszechnym. Tymczasem rozporządzenie dąży do skutku uznania reklamacji, czyli przyjęcia fikcji, że została ona rozpatrzona i uwzględniona. W takim wypadku nigdy nie będzie mogło dojść do „bezskuteczności”. Za każdym razem na drodze stanie bowiem domniemanie uznania reklamacji. Doszło do jeszcze jednej kolizji, bowiem z jednej strony ustawa daje 3 miesiące na rozpoznanie reklamacji, natomiast rozporządzenie tylko 30 dni.
Problem ten dostrzeżono już w doktrynie prawniczej. Jak dotąd, dr Dorota Ambrożuk przyjmuje, że przepisy rozporządzenia wychodzą poza delegację ustawową, a zatem normują coś czego nie powinny. Zatem nie dość, że rozporządzenie niejako wdarło się w obszar dla niego nie przeznaczony to jeszcze dotknęło materii, która już jest przez ustawę uregulowana. Każdy z tych aktów prawnych mówi co innego.
Ostrożny przewoźnik oczywiście będzie starał się zachowywać ten 30 dniowy termin na rozpatrzenie reklamacji. Nie zmienia to jednak faktu, że od wielu lat akceptowany jest stan, w którym akt niższego rzędu sprzecznie reguluje kwestie zarezerwowane dla ustawy i do tego jeszcze staje się podstawą roszczeń między uczestnikami obrotu gospodarczego. Nie sposób się zgodzić z tym, żeby o skuteczności rozpatrzenia reklamacji decydował niejako przypadek. Raz to sądy będą uznawać wiążący charakter rozporządzenia, innym razem zupełnie odwrotnie.

Na wszelki wypadek przewoźnik powinien odpowiedzieć na reklamację w terminie 30 dni, ale jeśli tego nie zrobi niekoniecznie musi być na przegranej pozycji

Fot. ZM

Sąd nie miał wątpliwości

Podobnie na tę kwestię spojrzał Sąd Okręgowy w Kielcach w wyroku z dnia 20 października 2017 r. wydanego w sprawie VII Ga 269/17. Orzeczenie to zapadło w typowej dla branży transportowej sprawie.
Sąd Rejonowy oddalił dochodzone przez powódkę roszczenie tytułem odszkodowania za szkodę w przesyłce stanowiącej kocioł gazowy. Jednym z ciekawszych wątków tej sprawy było właśnie ustalenie przez sąd jakie są skutki braku udzielenia odpowiedzi na reklamacje w terminie 30 dni przez pozwanego przewoźnika.
Sąd I instancji uznał, że fakt, iż pozwany udzielił odpowiedzi na reklamację po upływie 30 dni określonych w § 6 pkt 1 rozporządzenia Ministra Transportu i Budownictwa z dnia 24.02.2006 r. w sprawie ustalenia stanu przesyłek oraz postępowania reklamacyjnego (DZ.U. 06.38.266) nie powoduje takiego skutku jak określony w § 10 cyt. rozporządzenia, który stanowi, że nieudzielenie przez przewoźnika odpowiedzi na reklamację w wymaganym terminie skutkuje jej uwzględnieniem. Sąd II instancji rozpatrujący apelację powódki podzielił ten pogląd i rozwinął to w swojej argumentacji wskazując, że:
Także w ocenie Sądu Okręgowego § 10 omawianego rozporządzenia jest niezgodny z art. 79 ustawy z dnia 15 lutego 1984 Prawo przewozowe. (tj. Dz.U. z 2015 r. poz. 915), gdyż został wydany bez upoważnienia ustawowego.
Zgodnie z art. 92 ust. 1 Konstytucji RP rozporządzenia są wydawane przez organy wskazane w Konstytucji, na podstawie szczegółowego upoważnienia zawartego w ustawie i w celu jej wykonania. Upoważnienie powinno określać organ właściwy do wydania rozporządzenia i zakres spraw przekazanych do uregulowania oraz wytyczne dotyczące treści aktu. Wg treści art. 79 Prawa przewozowego Minister właściwy do spraw transportu określi, w drodze rozporządzenia: 1) szczegółowy tryb i sposób ustalania stanu przesyłek, 2) warunki, jakim powinny odpowiadać reklamacje i wezwania do zapłaty z tytułu przewozu osób i przesyłek oraz tryb postępowania reklamacyjnego mając na uwadze zapewnienie sprawnego i terminowego dochodzenia roszczeń.
Zdaniem Sądu Okręgowego przepis ww. ustawy nie dawał ówczesnemu Ministrowi Transportu i Budownictwa podstaw do sformułowania takiego zapisu, a co za tym idzie § 10 rozporządzenia wykracza poza zakres delegacji ustawowej i jest przepisem dalej idącym, określającym materialno-prawne skutki zaniechania rozpoznania reklamacji, a nie tryb postępowania reklamacyjnego. Ustawodawca upoważnił ministra do wydania rozporządzenia o charakterze czysto porządkowym, regulującego sposób postępowania obu stron umowy przewozu w toku postępowania reklamacyjnego.
Ciekawe jest również to, że powódka podjęła również próbę skierowania do Trybunału Konstytucyjnego pytania prawnego co do zgodności z Konstytucją § 10 cyt. rozporządzenia na co Sąd Okręgowy się nie zgodził.
Sąd Okręgowy dokonał oceny konstytucyjności samodzielnie (zanim to jeszcze było modne).
Trybunał Konstytucyjny, udzielając odpowiedzi na pytanie prawne, pełni rolę subsydiarną wobec orzekania przez sądy, w tym znaczeniu, że udziela odpowiedzi na pytanie prawne dopiero wówczas, gdy sąd, dokonując samodzielnie oceny danego aktu normatywnego, dojdzie do przekonania, iż nasuwają się wątpliwości co do zgodności tego aktu (jego poszczególnych unormowań) z Konstytucją, ratyfikowaną umową międzynarodową czy ustawą. W nin. sprawie takich wątpliwości Sąd Okręgowy nie miał.
***
Wątpliwości co do skutków jakie rozporządzenie niesie są dość powszechne wśród prawników. W mojej ocenie trzeba bronić poglądu o kolizji normy wyższego rzędu z normą niższego rzędu. Nie może być tak, że rozporządzenie powoduje dalej idące skutki niż sama ustawa i znacząco obniża poziom ochrony jaki ta ustawa daje. Nie wspominając już o poczuciu niepewności nie tylko wśród uczestników obrotu, ale nawet wśród prawników.
adwokat Mariusz Stankiewicz,
wspólnik w Stępień Stankiewicz Kancelaria Adwokacka,
specjalizuje się w rozwiązywaniu sporów i prowadzeniu spraw sądowych, prowadzi blog: www.wdrodzewykladni.pl