Wiadomości z rynku

Autor: ZM
Zdjęcia:
Tygodnik Truck.pl, 2021(34)
z dnia 09.06.2021

Polscy kurierzy oszukani w Niemczech

Podwykonawcy zabrakło na wypłaty
 
Trzynastu kierowców z Polski padło ofiarą niemieckiego pracodawcy i systemu, który spycha ryzyko z dużych firm na kierowców. Spali w samochodach w lesie, a policja brała ich za złodziei.
W tak dramatyczną sytuację wepchnęła polskich kierowców firma Lohof Transport z Eisenach w Turyngii, dla której od początku kwietnia rozwozili paczki.
Problemy zaczęły się, gdy kierowcy zaczęli upominać się o zaległą wypłatę za kwiecień. Szef miał ich zapewniać, że to tylko przejściowe problemy, raz nawet pokazał im rzekome potwierdzenie przelewu, do którego w rzeczywistości nie doszło.
Kiedy nie dostali wypłaty, wspólnie złożyli wypowiedzenie i wtedy zostali wyrzuceni z hotelu pracowniczego. Zatrzymali kluczyki od samochodów, aby walczyć o swoje. Nie chcieli wracać do Polski, bo obawiali się, że z daleka jeszcze trudniej będzie im wyegzekwować należne pieniądze.
Jak mówią, szef przez cały czas odmawiał im zapłaty, chociaż pieniądze otrzymać miało ok. 30 pozostałych kierowców z Niemiec, Rosji i Mołdawii.
Przez cztery dni koczowali w lesie, kilkakrotnie musieli tłumaczyć się policji, którą nasyłał na nich były pracodawca, oskarżając o kradzież samochodów. Wyjaśniali policji swoją sytuację, pokazywali umowy o pracę i notatki z przepracowanymi godzinami. Wtedy dowiedzieli się, że szef nawet ich nie zarejestrował – czyli przez całe półtora miesiąca pracowali na czarno.
To oznaczało nie tylko, że pracodawca nie płacił za nich podatków, ale że kierowcy nie byli ubezpieczeni, choć czasami rozwozili paczki nawet po 15 godzin dziennie.

Porozumienie dzięki interwencji GLS

Sytuacja poprawiła się dopiero po tym, jak sprawę opisała 26 maja Gazeta Wyborcza. Historia kurierów koczujących w lesie rozniosła się w mediach społecznościowych i dotarła do firmy spedycyjnej GLS, której podwykonawcą był Lohof Transport. Spółka wynajęła mężczyznom hotel, a 28 maja doszło do porozumienia między podwykonawcą a kierowcami w siedzibie GLS.
Teraz kierowcy czekają na przelewy na konto.
Według przedstawicieli GLS firma Lohof miała wpaść w kłopoty finansowe i teraz spółka wsparła ją finansowo, aby umożliwić jej dokonanie zaległych wypłat. W związku z zaistniałą sytuacją GLS kończy współpracę z tą firmą transportową.

To nie przypadek w branży kurierskiej

Michael Lemm z Federacji Niemieckich Związków Zawodowych (DGB), który doradza Polakom dzięki pomocy poradni dla pracowników sezonowych "Uczciwa Mobilność" ("Faire Mobilitaet") w Turyngii, zwraca uwagę, że łamanie przepisów o czasie pracy jest normą, bo kierowcy samochodów o wadze poniżej 2,8 tony według prawa nie muszą dokumentować swojego czasu pracy. Poza tym kierowcy, tak jak w przypadku Polaków, zazwyczaj pracują dla różnych podwykonawców, a nie bezpośrednio dla dużych spółek, co związkowcy nazywają „zorganizowanym brakiem odpowiedzialności". Duzi zleceniodawcy mogą umywać ręce, ponieważ cały bałagan to kwestia podwykonawców. Lemm podejrzewa, że historia Polaków to tylko „wierzchołek góry lodowej" w branży kurierskiej.